2 Komentarze=Kolejny rozdział
-Mówię Ci teraz.- powiedziałam do dziewczyny.
-Teraz ? Serio ? Chyba sobie ze mnie jaja robisz . Mogłaś mi powiedzieć wcześniej a nie godzinę przed wyjazdem.- wydarła się na mnie. Caroline jest typem dziewczyny która zawsze musi mieć rację, manipuluje ludźmi a do tego uważa, że jestem jej własnością. To co ją otacza jest najważniejsze a to co mnie już nie . Ja mam
problemy ona ma to gdzieś. Ona ma problemy , cały świat musi słuchać. Wiem, że niby się przyjaźnimy i tak dalej niby była przy mnie w tych trudnych chwilach jednak to było lata temu , zanim jeszcze stała się taka samolubna. Ludzie mówią,że ona po prostu boi się zostać sama i dlatego chwilami jest przylepą do mnie a później nie odzywa się przez kilka dni. Odezwie się dopiero jak coś jej się wydarzy. A to kłótnia z Dylanem, a to pokłóciła się z mamą. Uwierzcie mi problemów jest cała masa i codziennie ma nowe. Pomimo jej zachowania nie umiem się całkiem od niej odizolować bo jednak wiem ,że ją potrzebuję tak samo jak ona mnie.
problemy ona ma to gdzieś. Ona ma problemy , cały świat musi słuchać. Wiem, że niby się przyjaźnimy i tak dalej niby była przy mnie w tych trudnych chwilach jednak to było lata temu , zanim jeszcze stała się taka samolubna. Ludzie mówią,że ona po prostu boi się zostać sama i dlatego chwilami jest przylepą do mnie a później nie odzywa się przez kilka dni. Odezwie się dopiero jak coś jej się wydarzy. A to kłótnia z Dylanem, a to pokłóciła się z mamą. Uwierzcie mi problemów jest cała masa i codziennie ma nowe. Pomimo jej zachowania nie umiem się całkiem od niej odizolować bo jednak wiem ,że ją potrzebuję tak samo jak ona mnie.
-Przepraszam, ale po prostu muszę to zrobić. - powiedziałam do niej. Ona tylko na mnie prychnęła po czym ponownie usiadła na moim łóżku.
-I co ominiesz bal, szkołę ? -Zadała bardzo ciężkie pytanie bo wiem,że moja odpowiedź bardzo jej się nie spodoba.
-Caroline, moja babcia już mnie zapisała do szkoły. Od jutra zaczynam. - Cisza, czyli jest gorzej jak myślałam . No cóż , zawsze jej szczęście się liczyło a co z moim ? Przecież nie wytrzymam tego ciągłego spotykania Briana. Jest moim sąsiadem a do tego jeszcze chodzimy, poprawka chodziliśmy razem do klasy. Coś jeszcze ? Moja mama przyjaźni się z jego , nie wierze, że on mnie zdradził. Jeszcze z największą szmatą w całej szkole. Nie dość, że zaliczyła już praktycznie każdego chłopaka z naszej szkoły to i za dziewczyny się bierze bo nie ma z kim tego robić. To trzeba być jakimś czubkiem żeby myśleć tylko o seksie. No właśnie może brak seksu sprawił ,że Brian poszedł do niej ? Nie jest tak ,że jestem grzeczną dziewicą bo nią nie jestem, ale ostatnio miałam sporo nauki i nie miałam czasu no i jeszcze tydzień okres to się chłopak nie mógł doczekać.
-I co zamierzasz tak zostać tam na stałe ? -spytała po chwili przerywając mi moje przemyślenia.
-Nie. Wrócę najpóźniej w wakacje i gdzieś razem pojedziemy.- Chciałam wrócić do tego czasu. Tak naprawdę jadę do Beacon Hills tylko po to żeby odpocząć od Briana i zastanowić się nad tym czy ja temu chłopakowi wybaczę . Kocham go bardzo mocno bo przecież trzy lata związku to nie jest nic. Mówiliśmy sobie, że się kochamy i co to tak nagle ma minąć ? Przecież słowo 'kocham Cię ' jest bardzo ważne i ma wielkie znaczenie i jeśli się tego nie czuje to się tego nie mówi. Dlatego też mówiłam je zawsze w odpowiednich momentach.
-Więc widzimy się za kilka miesięcy ? - spytała z sarkazmem.
-Caroline , Becaon Hills jest godzinę drogi stąd. Będziesz mogła do mnie przyjechać, ja pewnie na weekend przyjadę jakiś. - mówiłam. Ona westchnęła po czym mówiąc tylko krótkie 'pa ' wyszła. Zawsze na pożegnanie mnie przytula jednak teraz widać jest bardzo zła.
Skoro dziewczyna opuściła już mój dom możemy jechać. Pożegnałam się z moją mamą po czym wyszłam z domu niosąc moją ostatnią torbę. W środku miałam tylko jakieś sprzęty i ubrania bo przecież wrócę to nie muszę zabierać ze sobą mojego całego pokoju. Po prostu on będzie przez pewien czas nie używany.
Wsadziłam torbę do bagażnika po czym miałam czekać na ojca. Dzień był bardzo ciepły i ładny więc nie chciało mi się jeszcze wsiadać do samochodu. Wolałam postać sobie na słoneczku które grzało niesamowicie. Kochałam naturę i dlatego też starałam się spędzać najwięcej czasu jak się da na zewnątrz. Tylko frajerzy kiszą się ciągle w domu.
Wsadziłam torbę do bagażnika po czym miałam czekać na ojca. Dzień był bardzo ciepły i ładny więc nie chciało mi się jeszcze wsiadać do samochodu. Wolałam postać sobie na słoneczku które grzało niesamowicie. Kochałam naturę i dlatego też starałam się spędzać najwięcej czasu jak się da na zewnątrz. Tylko frajerzy kiszą się ciągle w domu.
-Ivy .- Usłyszałam nagle bardzo znany mi głos. Poczułam jak moje serce wali jak oszalałe po czym mój oddech zrobił się nie równy z zdenerwowania. Znam tego człowieka tyle lat a denerwuje się jakby to było jakieś moje zauroczenie i widzę go dopiero któryś raz w życiu. Jak na zawołanie moje dłonie się pociły i to jeszcze jak bardzo a w gardle urosła gigantyczna kula . Nogi odmówiły mi posłuszeństwa a oczy zdawały się zaraz wypuścić potok łez.
-Brian zostaw mnie. - powiedziałam cicho , ale na tyle żeby usłyszał mnie stojąc kawałek dalej ode mnie.
-Ivy posłuchaj mnie. - Znowu to samo. Już mi powiedział, że chce abym mu wybaczyła, że on mnie kocha i tylko mnie, że nie wie co go napadło. Nawet się popłakał. I może ma rację, może mnie kocha , ja wiem, że go kocham , ale prawda jest też taka, że osoba która kocha jest wierna tej drugiej. To dlaczego on nie był mi wierny ? I jeszcze pytanie jak długo oni ze sobą sypiali.
-Brian daj mi spokój. - Znowu musiałam się powtórzyć. Niech mój tato szybko przyjdzie bo chcę już jechać. Spojrzałam na drzwi frontowe po czym dostrzegłam wysokiego , bardzo szczupłego mężczyznę z blond włosami. W ręce trzymał jeszcze jedną moją torbę . Spojrzał na mojego byłego chłopaka z pogardą po czym bez słowa wsadził mój bagaż do bagażnika.
-Ivy wsiadaj już. Jeszcze musicie pojechać po książki dzisiaj.- mój ojciec ucałował mnie w czoło po czym stanął między nas. Brian może i stał daleko ode mnie , ale i tak dla mojego ojca był zbyt blisko mnie.
-Wyjeżdżasz ? - spytał ze smutkiem w głosie . Spojrzał mi w oczy a ja miałam wielką ochotę polecieć do niego i walnąć mu z całej siły w twarz po czym go pocałować i powiedzieć mu jak bardzo mocno go kocham. Nie zrobiłam jednak żadnej z tych rzeczy.
-Zostaw ją w spokoju Brian. - Mój ojciec zawsze traktował mnie jak małą dziewczynkę. Przeważnie bardzo mi to przeszkadzało ale tym razem może sprawi, że mój były sobie odejdzie.
-No dobrze. Dowiedzenia , i Ivy pamiętaj , że Cię kocham i zrobię wszystko abyś mi wybaczyła. - Nic nie odpowiedziałam tylko wsiadłam do samochodu. Zdążyłam jedynie zapiąć pas i już cała byłam rozryczana na całego. Wytarłam łzy i wiedziałam już, że tak szybko się z niego nie wyleczę. Jeśli do końca roku szkolnego będę dalej go kochać i za nim tęsknić to do niego wrócę. No jeśli wciąż będzie tego chciał. A jeśli mi przejdzie, może nawet znajdę sobie kogoś nowego to wiadomo, będę z tym kimś nowym. A co jeśli jemu znudzi się czekanie na mnie a ja będę wciąż go kochać? Czy będę żałować tego wyjazdu i tego ,że mu nie wybaczyłam od razu ?

To jest super!!! Czekam na nexta!
OdpowiedzUsuńKocham,kocham,kocham <3
OdpowiedzUsuńNext,next,next <3